Biblia w średniowieczu

Kościół bez Biblii??? Pismo Święte w średniowiecznej rzeczywistości eklezjalnej. Wykład Bpa Prof. Grzegorza Rysia w ramach Akademii Biblijnej.

Czyta więc Biblię w szerokim nurcie żywej Tradycji. Nawet wtedy, gdy swoje tezy stawia radykalnie (dla dzisiejszych komentatorów: zbyt radykalnie) – jak to ma miejsce np. w przypadku Johna Wyclifa czy husytów (ale nie  samego Jana Husa) oskarżanych o „radykalny biblicyzm”. Biblia – twierdzi oxfordzki uczony – jest jedynym prawem Kościoła (Scriptura sacra, qua est lex Christi). Wszystkie inne prawa albo są z nią sprzeczne (konsekwentnie, niegodziwe), albo w niej ukryte (więc nie ma co ich mnożyć), albo mają ambicję ją uzupełniać (wtedy są bluźniercze, gdyż zakładają niedoskonałość Pisma)[21]. Niemniej, nawet on w swych wywodach nieustannie odwołuje się do powagi autorytetów – nie stawia tez, dla których nie znajdzie poparcia u św. Augustyna. Hus – wzywając do debaty nad stanem Kościoła – formułuje bardziej wyważony (nie znaczy wszakże, że mniej w pożądanych efektach radykalny) od tez Anglika postulat: Scriptura sit iudex! („Pismo niech będzie sędzią”) – zgoła nie w kontraście do Tradycji, ale do nazbyt dowolnej, a pretensjonalnej argumentacji współczesnych sobie „doktorów”[22]. Nie on pierwszy, i nie ostatni, w lekturze Biblii, a zwłaszcza Nowego Testamentu, upatrywał ostatecznego źródła programu koniecznych reform wspólnoty wierzących.

Nie widzę potrzeby zamykania powyższych wywodów ostatecznymi „wnioskami”. Jeden jest oczywisty: bez znajomości Biblii żaden uczciwy badacz nie pojmie średniowiecznego Kościoła – szerzej: średniowiecznego świata, nie bez powodu określanego przez mediewistów mianem: Christianitas.

----------------------------------

[21] Tak w De veritate Sacrae Scripturae oraz w De civili dominio – zob. (szerzej) G. Ryś, Jan Hus wobec kryzysu Kościoła doby Wielkiej Schizmy. Kraków 2000, s. 195nn.
[22] Zob. Tamże, s. 199 – 202.

 

Sylwetka Wykładowcy

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

Reklama

Reklama