Biblia w średniowieczu

Kościół bez Biblii??? Pismo Święte w średniowiecznej rzeczywistości eklezjalnej. Wykład Bpa Prof. Grzegorza Rysia w ramach Akademii Biblijnej.

Czego potrzebuje człowiek, który rzeczywiście chce korzystać z owej „Biblioteki”? Potrzebuje znajomości Chrystusa jako wręcz jedynego Bohatera całej kolekcji. Jeśli Go nie zna, może być co najwyżej – jak Synagoga – bibliotekarzem, a nie czytelnikiem: donosi księgi, które studiuje chrześcijanin[12]. Bez Chrystusa nie rozumie się bowiem także Starego Testamentu, lub pozostaje się jedynie na poziomie sensu historycznego. Uwzględnienie jedności całej Biblii zakodowanej w Chrystusie pozwala z niej wydobyć niezwykle zaskakujące warianty interpretacyjne. Oto np. św. Antoni z Padwy komentując Janową Ewangelię o ukazaniu się zmartwychwstałego Pana uczniom w Wieczerniku objaśnia Jego gest pokazania im przebitych dłoni tekstem Izajasza (Iz 49, 14nn): Mówił Syjon: „Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał”. Czy może kobieta zapomnieć o swym niemowlęciu?... A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto WYPISAŁEM CIĘ NA MOICH DŁONIACH. Żeby coś zapisać – mówi Antoni – potrzebujecie karty, atramentu i pióra. By nie zapomnieć o człowieku, Bóg zapisuje imię każdego z nas na swoich (tzn. Chrystusowych) dłoniach (manus Christi fuerunt quasi charta); jako atramentu używa Chrystusowej krwi; jako pióra – używa gwoździ (tekst Izajasza można zresztą też tłumaczyć: oto WYRYŁEM cię na moich dłoniach)[13].

   Wróćmy jeszcze na moment do „Biblii pauperum”. Warto bowiem jeszcze powiedzieć, że jej „lektura” uzupełniana była jeszcze choćby tekstem pieśni w językach narodowych. Te – podobnie, jak ona – skupiały się na najważniejszych wydarzeniach z Historii Zbawienia (Wcielenie, Odkupienie) – choć w zbiorze zachowanych polskich pieśni średniowiecznych jest też np. utwór „Wszechmogący Panie miły”, oparta na Księdze Hioba! Śpiewając ją, ludzie przyswajali sobie nic innego, jak wierszowany przekład fragmentów tej księgi: Był mąż jeden sprawiedliwy / W prostocie swej barzo bojaźliwy / Któremu Jop imię było / Po wszytkim świecie o nim słynęło / Ten wiernie Boga miłował / Złości się wszelkiej warował. W prezentacji bohatera jest dalej mowa o jego rodzinie (żona, synowie, trzy córki) i dobytku. A potem – znów, wiernie za Biblijnym pierwowzorem – stajemy się świadkami dialogu między Bogiem a szatanem: Zstało się dnia niektórego / Rzekł Pan Bog do czarta onego: / „I skąd idziesz, ty marny szatanie?” / „Zwodziłem świat, mój najmilszy Panie”. Kiedy Bóg zwraca mu uwagę na świętość Hioba, szatan odpowiada wyzwaniem: Ale mię przepuść na niego / Niech się dotknę ciała Jopowego. Wystawiony na próbę Hiob, odpowiada (zob. Hi 1, 21; 2, 10): Wyszedłem nagi na ten świat / Cóż jest człowiek, jeno różany kwiat / (…) / Miło nam było dobre brać / A złe także mamy też przyjmować / (…) / Bądź błogosławion, Panie moj / Ciebie chwali Jop, wierny sługa twoj[14]. Nawet jeśli w dalszych strofach pieśń zaczyna odbiegać od swego pierwowzoru (nadając Jopowi rysy świętego z popularnych legend), trudno się oprzeć podejrzeniu, że polscy średniowieczni illitterati mogli być jednak bardziej oswojeni z tym fragmentem Biblii niż ich piśmienni i wyposażeni w komputerowe konkordancje potomkowie…

   Oczywiście, wiernie za tekstem biblijnym podążają pieśni Bożonarodzeniowe i pasyjne czy wielkanocne. Dla przykładu sięgnijmy tylko po jedną z nich, będącą niemal dosłownym przekładem odnośnego fragmentu Ewangelii Łukaszowej (Łk 2, 8 – 11): Gdy pasterze w nocy paśli / Stanął przy nich anjoł spaśny / Którzy widząc jasność Boską / Bali się bojaźnią ciężką. Hallelujah // Rzekł im anjoł: Nie bójcie się / Ale owszem weselcie się / Narodził się Zbawiciel wam / Który rzeczon Chrystus Pan. Hallelujah[15].

----------------------------------

[12] Tak św. Augustyn, a za nim św. Bernard – zob. H. de Lubac, op. cit., s. 242.
[13} S. Antonii Patavini Sermones Dominicales et Festivi. T. 1: Introductio – Sermones Dominicales (Dominica in octava Paschae), wyd. B. Costa i in. Patavii 1979, s. 243.
[14] Zob. M. Korolko, Średniowieczna pieśń religijna polska. Wrocław 1980, s. 213 – 219.
[15] A.Filaber, Kolędy polskie w rękopisach XV i początku XVI wieku. [w:] Muzyka religijna w Polsce. Materiały i studia, pod red. J. Pikulika. T. 1. z. 1. Warszawa 1975, s. 49.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

Reklama

Reklama