Biblia w średniowieczu

Kościół bez Biblii??? Pismo Święte w średniowiecznej rzeczywistości eklezjalnej. Wykład Bpa Prof. Grzegorza Rysia w ramach Akademii Biblijnej.

Rzecz jasna, wydobycie kolejnych warstw znaczeniowych Pisma wymagało od jego interpretatorów możliwie szerokiej wiedzy – tej dostarczały studia (przejętych w dziedzictwie po starożytności) tzw. sztuk wyzwolonych (artes liberales). Od czasów św. Augustyna (De doctrina christiana) aż po XII stulecie w taki też sposób postrzegano ich sens: nie miały celu same w sobie, lecz poza sobą – miały służyć wykładowi Biblii (stąd też większy nacisk kładziono na tzw. sztuki literackie niż ścisłe). Szczytem wykształcenia była umiejętność objaśniania Sacram Scripturam; to ona ostatecznie czyniła uczonego „teologiem” – św. Bonawentura i św. Tomasz z Akwinu między teologią a wykładem Pisma stawiali znak tożsamości.

   Wypracowane w procesie studium zasady interpretacji Pisma trafiały z kolei na teren przepowiadania – tym bardziej, że droga do nich wiodła wpierw przez klasztorne collatio, a potem dopiero przez uniwersyteckie disputatio. XIII-wieczni kaznodzieje w swoich kazaniach nierzadko wyodrębniali poszczególne sensy analizowanego tekstu. W kazaniach przywołanego już wyżej św. Antoniego z Padwy raz po raz trafiamy na wyróżnione określenia: MORALITER. Nieco wcześniejsze kazania Innocentego III najchętniej prowadzą słuchacza w stronę refleksji alegorycznej: sześć stągwi kamiennych z Kany Galilejskiej to sześć rodzajów uczynków miłosierdzia; mają po dwie miary, gdyż mogą się odnosić albo do ciała, albo do duszy potrzebującego. Cały zaś wykład nie ma charakteru jedynie teoretycznego, stanowi bowiem zachętę do dorocznej jałmużny na rzecz szpitala Ducha Świętego w Rzymie, w którym ratowane są odrzucone przez rodziców niemowlęta[19].

   Alegoryczny wykład Pisma Świętego był zresztą dla papieża Innocentego nie tylko główną metodą konstruowania kazań. Był także najważniejszym sposobem argumentacji w korespondencji  - i to dotyczącej nie tylko kwestii wprost religijnych, ale również politycznych (w ten sposób nierzadko listy nabierają charakteru małych traktatów teologicznych); był kluczem do rozumienia i objaśniania dziejów Kościoła, ale także dokonujących się w nim na bieżąco wydarzeń. To z niego wynikały stanowione przez papieża normy i polecenia. W piśmiennictwie Innocentego III rzeczywiście „Biblia była wszędzie”!

   Owa modelowa wszechobecność Pisma, którą można wskazywać na każdym obszarze średniowiecznego życia – od kluczowych instytucji i obrzędów społecznych (jak monarchia i królewskie namaszczenie) po zasady taryfowej pokuty wypracowane w świecie mnichów iroszkockich (np. pokuta dożywotniego pielgrzymowania za bratobójstwo – na wzór „pokuty” zadanej Kainowi przez samego Boga) – tłumaczy się chyba tylko w jeden sposób: przez całe średniowiecze Pismo święte traktowane jest niemal jako jedyne źródło objawienia (w każdym razie trudno dla tego czasu wskazać autora, który mówiłby o dwóch równoległych dlań „źródłach” na zasadzie partim - partim). „Zgodnie z wiarą katolicką” znaczy po prostu tyle, co „zgodnie z Pismem”. W Piśmie świętym zawiera się „wszystko” – tak zgodnie twierdzą i Kasjodor i Teodulf z Orleanu, i wszystkie kolejne pokolenia ich teologicznych dziedziców. Nie oznacza to bynajmniej powszechnego wyznawania zasady Sola Scriptura. Średniowieczny egzegeta zawsze czyta Biblię w Kościele (Stary i Nowy Testament są dlań dwoma skrzydłami orła, na których unosi się Niewiasta-Kościół z 12. rozdziału Janowej Apokalipsy); interpretację Pisma zaczyna od lektury Autorytetów – najlepiej Ojców[20], przede wszystkim Augustyna (pod koniec średniowiecza także np. św. Bernarda); cztery pierwsze sobory są dla niego jak cztery Ewangelie.

----------------------------------

[19] Sermo VIII: Dominica prima post Epiphaniam. [w:] Innocenzo III, I Sermoni (Sermones), wyd. S. Fioramonti. Città del Vaticano 2006, s. 68 – 78.
[20] Nie bez przyczyny czterem sensom Biblii chętnie przyporządkowywano czterech wielkich Ojców zachodniego Kościoła: historycznemu – Hieronima, alegorycznemu – Ambrożego (i Orygenesa), moralnemu – Grzegorza i anagogicznemu (wraz z wszystkimi trudnymi miejscami) – Augustynowi.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

Reklama

Reklama