Świątynia Jerozolimska

Jest to fragment książki "Ziemia Święta. Kulturowy przewodnik śladami Jezusa :. , który zamieszczamy dzięki uprzejmości i zgodzie Wydawnictwa WAM.

Obecność Świątyni Jahwe nadawała Jerozolimie zupełnie wyjątkowy charakter, nie mający odpowiednika w całym Imperium Rzymskim. Była to bowiem jedyna świątynia żydowska, którą w okresie wielkich uroczystości nawiedzały tysięczne rzesze ze wszystkich zakątków kraju i spoza jego granic. Na kilka dni przed świętami, a szczególnie przed Paschą, codzienne życie zmieniało się w ludzkie potoki zdążających ku Jerozolimie, a ta dla Żydów była centrum życia religijnego, narodowego, a nawet politycznego. To, co działo się na drogach i w krajach tranzytu, było tylko zapowiedzią niezwykłości, jakie czekały na pątników w samym mieście.
W Świątyni, oprócz zwyczajowych ofiar z płodów rolnych, składano krwawe ofiary ze zwierząt. To ten aspekt żyda religijnego i ceremonialnego decydował w dużym stopniu o charakterze i wyglądzie nie tylko samej Świątyni, ale i Jerozolimy. Należy sobie wyobrazić ową atmosferę święta - nieco makabryczną - kiedy pędzono stada krów, cieląt, owiec i kóz, przeznaczonych na ofiarę dla Jahwe. A były to stada ogromne. Na stronach Wojny żydowskiej znajdziemy pewną wskazówkę na ten temat Otóż przy okazji pośredniego spisu mieszkańców Jerozolimy w 66 roku, Józef Flawiusz przytoczył liczbę dwustu pięćdziesięciu tysięcy sześciuset sztuk zwierząt spędzonych do Świętego Miasta na ofiarę paschalne (por. BJ 6,425). Nawet uwzględniając skłonność żydowskiego historyka do przesady przy posługiwaniu się danymi liczbowymi, należy przyjąć, że i tak liczba owych zwierząt ofiarnych musiała być ogromna.
Z myślą o stadach zwierząt za dbano w mieście o ich utrzymanie a zatem pobudowano stajnie, odpowiednie zagrody rozmieszczono na przedmieściach, w dzielnicy Bezeta założono targowiska - miejsce handlowego gwaru i kupieckiej gorączki, były składy z paszą, studnie i miejsca do pojenia, a także czyszczenia i mycia zwierząt ofiarnych. Drobniejsze zwierzęta, jak ptaki, ale i owce, często sprzedawano bezpośrednio na dziedzińcu samej Świątyni, co pewnego dnia tak mocno poirytowało Jezusa, iż powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie (Mk 11,15).
A zatem w dniach świąt należy ujrzeć to miasto nie tylko zatłoczone pielgrzymami i patrolowane przez wzmocnione oddziały i posterunki rzymskie, ale także pełne zwierząt. Wszędzie panował bałagan i nieporządek. Place i ulice zanieczyszczone były odchodami. Powietrze przesycał zaduch. W obrębie samej Świątyni mdława woń świeżej krwi płynącej potokami z ołtarza przed jej frontonem mieszała się z wonią palonego tłuszczu. A nad przybytkiem unosił się w niebo czarny i gęsty dym ofiary całopalnej - holokaustu.

W Świątyni wzniesionej przez Heroda Wielkiego, współczesnej Jezusowi, obowiązywał ten sam rytuał ofiarny, jaki przed wiekami został przepisany Hebrajczykom kanonami Księgi Kapłańskiej. Od tej codziennej powinności, spotęgowanej w czasie trwania świąt, Żydzi nie odstąpili nawet podczas oblężenia Jerozolimy. Trwali przy niej aż do owego sierpniowego dnia 70 roku, kiedy Rzymianie położyli kres Świątyni, a z nią - odwiecznemu zwyczajowi składania całopalnej ofiary Jahwe. Wraz z pożarem Świątyni i jej całkowitym unicestwieniem, skończyły się ofiary, sens straciła służba kapłańska, również pozbawiona sprzętów i przedmiotów liturgicznych przechowywanych dotąd w Przybytku.
Proroctwo Jezusa w odniesieniu do losów Świątyni spełniło się z taką dokładnością, że gdyby nie opis Józefa Flawiusza, kilka wyobrażeń na monetach, parę przypadkowych świadectw archeologicznych i późny komentarz do Miszny, nic nie wiedzielibyśmy o jej wyglądzie. Autor Wojny żydowskiej znał tę budowlę z autopsji i pozostawił nam jej wyczerpujący opis.
Świątynia stanowiła sakralny kompleks składający się z dwóch podstawowych części. Częścią zasadniczą był sam Przybytek posadowiony centralnie i otoczony systemem kilku dziedzińców. Pozostałą część stanowił przestronny taras powstały ze zniwelowania wzgórza Moria, na którym wznosiła się pierwotna Świątynia, ta budowana jeszcze przez króla Salomona dziewięć stuleci przed Chrystusem. Przy tych pracach, podjętych z niebywałym rozmachem przez Heroda Wielkiego, usunięto ogromne masy kamieni, głazów, gruzu i ziemi. Nieobliczalny w swych ambicjach budowniczych król przygotował tysiąc wozów do zwożenia kamieni, wybrał dziesięć tysięcy najbardziej doświadczonych budowniczych, zakupił szaty kapłańskie dla tysiąca kapłanów i kazał nauczyć jednych robót budowlanych, innych ciesielskich, a gdy już wszystko było starannie przygotowane, wtenczas do dzielą przystąpił (Antiq. 15,390). Najpierw starannie przygotowano teren, osadzony na osi północ-południe, umocniono go skarpami, wzmocniono potężnymi blokami monolitów, wreszcie zabezpieczono z czterech stron murami. Inaczej niż na zewnątrz, od strony wewnętrznej mur zamykający taras nie był nagi, lecz poprzedzony portykami. Las kolumn - monolity z białego marmuru zwieńczone kapitelami korynckimi - na całej długości murów dźwigał zadaszenie, od środka podbite sufitem z drzewa cedrowego, ozdobionym kasetonami. Zwrócony ku górze Syjon portyk południowy, zwany Królewskim, był dwukrotnie szerszy od pozostałych, przepysznie ozdobiony kolumnami puszczonymi w czterech rzędach, cienisty i przewiewny. Kolumnada wschodnia, zwana portykiem Salomona, otwierała się ku przepaściom doliny Cedronu. Kolumnada północna dotykała murów twierdzy Antonii, natomiast zachodnia wychodziła licznymi bramami do miasta. W północnym i wschodnim odcinku muru wybito po jednej bramie, w murze południowym były dwie i przynajmniej cztery w zachodnim.
Pośrodku tego ogromnego placu, częściowo wyłożonego kamiennymi płytami, częściowo wysypanego tłuczniem, stanął właściwy Przybytek, wzniesiony rękoma samych kapłanów w stanie rytualnej czystości. Otoczono go co najmniej dwumetrowym murem, w którym pozostawiono dziewięć bram. Nad każdą widniał napis w języku greckim i łacińskim, pod karą śmierci przestrzegający pogan przed próbą wtargnięcia poza linię tego wewnętrznego muru. Wszyscy nie-Żydzi mogli przebywać wyłącznie na placu otaczającym Przybytek, zwanym z tego powodu dziedzińcem pogan.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama