Do Ciebie wołam, Panie

Wielkopostne medytacje nad Psalmami. (2)

Ps 141

Do Ciebie wołam, Panie, prędko mi dopomóż;
usłysz głos mój, gdy wołam do Ciebie.
Niech moja modlitwa będzie stale przed Tobą jak kadzidło;
wzniesienie rąk moich – jak ofiara wieczorna!
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa,
do popełniania czynów niegodziwych,
bym nigdy z ludźmi, co czynią nieprawość,
nie jadł ich potraw wybornych.
Niech sprawiedliwy mię bije: to czyn miłości;
olejek występnego niech nigdy nie ozdabia mojej głowy!
Nieustannie przeciwstawiam swą modlitwę ich złości.
Popadli w moc Skały ich sędziowie
i usłyszeli, jak łagodne były moje słowa.
Jak kamień młyński rozbija się o ziemię,
tak rozrzucono ich kości nad czeluścią Szeolu.
Do Ciebie bowiem, Panie mój, Panie, [zwracam] moje oczy;
do Ciebie się uciekam: Ty nie gub mej duszy.
Strzeż mnie od sidła, które zastawili na mnie,
i od pułapek złoczyńców.
Niechaj występni wpadną w swoje sieci,
podczas gdy ja ujdę cało.

Medytacja

Kiedy czytamy: „Do Ciebie wołam, Panie, prędko mi dopomóż; usłysz głos mój, gdy wołam do Ciebie”, łatwo wychwycić ten podniosły ton, obecny zresztą w wielu tekstach naszych modlitw i pieśni. Ta podniosłość niech nie przesłania nam jednak natarczywości tego wołania, a przede wszystkim: jego oczywistości. Jeszcze bardziej niż wówczas, gdy dzieje się coś ważnego i chwytamy za telefon, by powiedzieć o tym akurat tej, a nie innej wyjątkowej osobie. Relacja modlącego się człowieka i Boga jest właśnie taka: człowiek jakby domaga się uwagi, prosi, niemal żąda właśnie dlatego, że w tej relacji Bóg jest Tym, kim Jest: Bogiem.

„Do Ciebie wołam” – nie do kogoś innego. To przecież nie jest jednorazowa akcja, szukanie poparcia. Nie jest to nawet styl życia, który wybraliśmy. Taka modlitwa określa tożsamość wołającego. Skoro jest ona przed Bogiem jak kadzidło, to stanowi coś, co Mu się słusznie należy. Oddajemy Bogu sprawiedliwość – to nie jest żadne dobrodziejstwo, nikt z nas tu łaski nie robi. Łaska zostaje nam dana: nie inaczej, a w tym życiodajnym kontekście modlitwy, prawego życia.

Mamy w tym psalmie jakąś sieć powiązań, zależności, przeciwstawnych obrazów. Tak naprawdę codzienność, którą postrzegamy często jako chaos, a także wszystkie zawikłania ludzkiego losu zdają się odnajdywać w tej właśnie alternatywie, najprostszej z możliwych: jesteś z Bogiem albo przeciw Niemu. Tak albo nie. Kamień młyński rozbity o ziemię, zguba, niegodziwość – i łagodność, uniknięcie sideł, ocalenie życia. Te poetyckie metafory możemy z łatwością przełożyć na konkretne znane nam obrazy, sytuacje, twarze. Psalmista opisuje rzeczywistość, pokazując, co stoi u jej korzenia: dobro i zło, życie albo śmierć.

Jeść wyborne potrawy z nieprawymi – czy to kuszące? Tak. Nawet bardzo, czasami nawet bardzo kuszące. Jednak czy to zapewni nam pomyślność i ochronę? Pokładać nadzieję w tym co złe, przewrotne –  czy takiego dokonamy wyboru?

Mówmy Bogu często: „strzeż mnie”, „postaw straż” – bo wiemy, jak łatwo w naszym życiu o pychę, egoizm, zakłamanie. Nie traktujmy grzechu tak, jakby to była kwestia pomyłki, przypadku czy niegroźnego przyzwyczajenia.

Być właśnie takim człowiekiem, móc tak o sobie powiedzieć: „Nieustannie przeciwstawiam swą modlitwę ich złości”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama