Zawsze jest wyższy

Nawet jeśli trzeba być wobec siebie do bólu szczerym, lepiej być realistą, niż się łudzić. Z tej perspektywy rzecz wielka okazuje się czasem bezwartościowym kłakiem, a ta, która zacnym i cnotliwym wydawała się stratą czasu, całkiem sensownym wykorzystaniem danego człowiekowi pod słońcem czasu.

Słodki jest sen robotnika,
czy mało, czy dużo on zje,
lecz bogacz mimo swej sytości
nie ma spokojnego snu.

Bo robotnikowi nie mają czego ukraść. Bogacz o wszystko musi się bać. Z tej perspektywy zrozumiałym się staje, dlaczego bogaci płacą wyższe podatki. Porządek w państwie działa na ich korzyść. Zawsze mają więcej do stracenia. I kiedy nadchodzi jakieś nieszczęście, kataklizm czy wojna, pozostaje im gorycz. Tak to ujmuje Kohelet:

Istnieje bolesna niedola -
widziałem ją pod słońcem:
bogactwo przechowywane
na szkodę właściciela.
Bogactwo to bowiem przepada
na skutek jakiegoś nieszczęścia
i urodzi mu się syn,
a w ręku jego niczego już nie ma.
Jak wyszedł z łona swej matki, nagi,
tak znowu odejdzie, jak przyszedł,
i nie wyniesie z swej pracy niczego,
co mógłby w ręku zabrać ze sobą.
Bo również i to jest bolesną niedolą,
że tak odejdzie, jak przyszedł.
I cóż mu przyjdzie z tego,
że trudził się na próżno?
A nadto wszystkie jego dni
[schodzą] w ciemności i w smutku,
w wielkim zmartwieniu,
w chorobie i w gniewie.

Po co więc trudzić się zabieganiem o bogactwo? Przecież i tak, nawet jeśli uda się je utrzymać, kiedyś przyjdzie koniec. Czy nie lepiej cieszyć się chwilą, póki owa chwila trwa?

Niedługo mieli być już dorośli. Póki co nazywało się ich młodzieżą. Zdołowani, sfrustrowani, bo w oczach dorosłych, jeśli nie mieli samych celujących i bardzo dobrych,  wszystko robili nie tak. „Proszę pana, rodzice mi mówią, że marnuję czas. Często spotykam się z kolegami. Stoimy, rozmawiamy się i śmiejemy.  Ale przecież nie mogę bez przerwy się uczyć, prawda?” Prawda. Co za różnica, czy ma się stopnie trochę wyższe, czy trochę gorsze?  Czy brało się udział w zajęciach baletowych, czy plastycznych, albo stało się z kolegami na podwórku? Wszak to niby tracenie czasu z kolegami ma wielki sens. To pielęgnowanie przyjaźni. Czy to mało? Czy w obliczu nieuchronnej śmierci konto w banku z kilkoma zerami po dwóch innych cyfrach ma większe znaczenie, niż wesołe rozmowy z kolegami?

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama