Pogoń za wiatrem

Czas... Kiedy o nim myślę, czuję zawrót głowy. Te miliardy lat świetlnych „do tyłu”; bezpostaciowy jeszcze Wszechświat, potem planetoidy i galaktyki, potem Słońce i Ziemia, pierwsze kręgowce, praczłowiek o zrośniętych palcach, obróbka kamienia, ogień, wynalazek łuku, świeża w tej perspektywie historia Atlantydy... I naprzeciw tego wszystkiego prostota biblijnej opowieści, zaczynającej się od słów: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię (...)

Księga Rodzaju objaśnia nam „po porządku” zawiłą sprawę początku świata, człowieka i czasu. Pytania jednak – człowiek ma to do siebie, że wciąż je zadaje – pozostają. Zacznijmy od tego, jak można odnieść tygodniowy rygor twórczej pracy Boga do wieczności i czym w ujęciu starotestamentalnym jest wieczność?

Księga Rodzaju odnotowuje dwa opowiadania o stworzeniu świata i człowieka. Pierwsze, jeśli weźmiemy pod uwagę kolejność zapisu, pochodzi z tradycji kapłańskiej i jest młodsze, bliższe naszym czasom. To właśnie opowiadanie mówi o „rygorze” siedmiu dni stwarzania. Drugie, znacznie starsze, wywodzące się z tradycji jahwistycznej, nie próbuje tworzyć żadnych ram czasowych dla dzieła Boskiego stworzenia. Zatem owe siedem dni nie jest tradycją ani wyłączną, ani powszechną.

Choć zdecydowanie bardziej popularną.

Tak, ponieważ łatwiej jest nam przyjąć taki obraz pracy Bożej, który jest osadzony w czasie. A poza tym zapis, o którym mówimy, stanowi wyraźny program posługiwania się czasem. Bóg stwarza w ciągu tygodnia i człowiek ma tydzień na pracę i odpoczynek; jednostka działania Bożego staje się jednostką działania człowieka. Natomiast na pewno nie można mówić o tożsamości czasu ludzkiego i boskiego. Przestrzenią Boga jest wieczność, której nie da się ogarnąć i uchwycić.

bp Jan Bernard Szlaga: Reportażu stamtąd nie będzie   Wydawnictwo Bernardinum bp Jan Bernard Szlaga: Reportażu stamtąd nie będzie Antyczas?

O czasie mówimy wtedy, kiedy możemy go obliczyć. Klasyczna arystotelesowska definicja mówi o czasie, że jest on miarą ruchu pomiędzy „przedtem” i „potem”. Jeżeli nie ma „przedtem” i „potem”, a tylko jedno jest – myślimy o wieczności. Bóg, będący „Tym, który Jest”, ma więc swoją przestrzeń osobną, poza i ponad czasem w naszym ludzkim rozumieniu.

Czy Stary Testament operuje terminem wieczność?

Nie, ten termin jeszcze nie występuje, autorzy biblijni mówią o trwaniu przez wieki wieków. Ludzka wyobraźnia, jak pani zauważyła, dość bezradnie porusza się po tych przestrzeniach, pomagano więc sobie mnożąc wielkość przez kolejną wielkość, przez jej pluralizm.

Dopiero później, kiedy myśl judaistyczna spotka się z hellenistyczną, pojawią się w kulturze greckiej terminy: nieskończoność, wieczność, trwanie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.