Jedyna nadzieja

Niejeden myśli pewnie, że wierzyć w Jezusa to robić Mu wielką łaskę. A jest dokładnie odwrotnie.

Garść myśli do mowy eucharystycznej Jezusa cz. III.

Co w życiu warto? Osiągnąć sukces? Zdobyć sławę? Ważne stanowisko? Przecież wszystko to nie ma znaczenia. Kiedyś przecież skończy się zrównującą wszystko i wszystkich śmiercią. A może zobaczyć, zwiedzić świat, przemierzyć ileś tam górskich szlaków i zdobyć ileś tam szczytów, obcując przy tym z pięknem? Jeśli kiedyś ma się to bezpowrotnie skończyć, to pójście tą drogą tylko zwiększy ból. Lepiej byłoby nigdy tego piękna nie zaznać; lżej byłoby wtedy żegnać się z życiem. A są przecież jeszcze spotkani ludzie. Niekoniecznie zaraz przyjaciele. Piękni, ciekawi. Spotkaliśmy się, przechodnie, i pożegnali. Nieraz na zawsze. Gdzie się podziali? Kim dziś są? Jacy są? Po co było to wszystko? By bardziej bolało przemijanie?

Jest w mowie eucharystycznej Jezusa niesamowita nadzieja: nie musisz umrzeć na wieki. Jeśli będziesz wierzył we mnie – mówi Jezus – będziesz miał życie wieczne. Choć przejedziesz przez bramę śmierci, wskrzeszę cię w dniu ostatecznym. I Jezus dodaje: żeby mieć to życie wieczne musisz zrobić też drugi krok: karmić się Moim Ciałem i Krwią. Wtedy będziesz miał życia, więc cię wskrzeszę. Niesamowita oferta, prawda? Czy można wobec niej przejść obojętnie?

Można. Tak robi pod koniec tej ewangelicznej sceny wielu słuchających Jezusa. Jaki to ma sens? Nie większy, niż gest samobójcy próbujący tym desperackim czynem zwrócić innym na coś uwagę...

A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli (o konieczności uwierzenia Jezusowi i karmienia się Jego Ciałem) , wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?» Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga». Na to rzekł do nich Jezus: «Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem». Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem - jeden z Dwunastu - miał Go wydać.

Chodzili za Jezusem, słuchali Go, ale czegoś brakło w ich sercach. Byli z Jezusem z powodu ludzkich, światowych kalkulacji. Nie pociągnął ich Ojciec. Dlatego też widzieli tylko to, co można pojąć kierując się światowymi kalkulacjami. Jeden z nich, Judasz, konkretnie 30 srebrników. Ale to, co światowe, co cielesne, nie ma żadnej wartości. Ważny jest duch. Duch daje życie. Czyli? Tylko uwzględniając to, co mówił Jezus, wierząc Mu i karmiąc się Jego Ciałem, można mieć życie. Tu, w doczesności życie w pełni, w wieczności zmartwychwstanie i życie wieczne.

Dobrze zrozumieli to ci Apostołowie, w których imieniu wypowiedział się Piotr. „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga”.

Do kogo ma się udać człowiek XXI wieku? Jaki lekarz, naukowiec może przedłużyć ludzkie życie na choćby do 150 lat? Który, gdy przychodzi nieuleczalna choroba czy zwyczajna starość może zrobić coś więcej, niż rozłożyć bezradnie ręce? Tylko Jezus ma słowa życia wiecznego. Pokazał też, że nie rzucał słów na wiatr, gdy powstał z martwych...

Zwykła, a zarazem zawsze niezwykła Eucharystia. Sprawowana w pięknych kościołach albo na improwizowanych, polowych ołtarzach. Dla wielkich rzesz czy paru osób. Zawsze będąca uwielbieniem przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie w jedności Ducha Świętego Boga Ojca. Niesie ze sobą tę niesamowitą nadzieję życia wiecznego. Tak, wierzę w Ciebie Jezu; karmię się Twoim ciałem. Poza Tobą nie mam innej nadziei na życie wieczne. A gdy słyszę słowa „błogosławieni którzy zostali wezwani na ucztę (godów) Baranka” myślę o tych wszystkich, których w życiu spotkałem, a których kiedyś chciałbym też spotkać w niebie. Oni, mam nadzieję, też zostali zaproszeni. Spotkamy się. W świecie, w którym przemijanie i tęsknota zamieni się w ciągłe, radosne „teraz”.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama