Wierne posłuszeństwo Ojcu

Garść uwag do czytań na święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana roku A, z cyklu „Biblijne konteksty”.

Bo historia Abrahama – wtedy jeszcze Abrama – zaczyna się w Księdze Rodzaju sporo rozdziałów wcześniej. W 12 rozdziale słyszymy Boga  mówiącego do niego: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem”. Abraham miał wtedy 75 lat! Mimo to posłuchał Boga i ruszył...

Czas mijał, trochę się działo. Ale dziecka jak nie było, tak nie było. A Bóg ponawiał obietnice.

„Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita”. Abram rzekł: «O Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka; przyszłym zaś spadkobiercą mojej majętności jest Damasceńczyk Eliezer». I mówił: «Ponieważ nie dałeś mi potomka, ten właśnie zrodzony u mnie sługa mój, zostanie moim spadkobiercą». Ale oto usłyszał słowa: «Nie on będzie twoim spadkobiercą, lecz ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził». I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: «Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić»; potem dodał: «Tak liczne będzie twoje potomstwo». Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę. (Rdz 15 1,6)

Czas dalej płynął, a dziecka jak nie było, tak nie było. Żona Abrahama, Sara, wymyśliła więc, że może da mu swoją niewolnicę jako nałożnicę i z niej poczcie się Abrahamowi syn. I tak faktycznie się stało. Ale to już było 11 lat po pierwszej obietnicy, gdy Abraham miał 86 lat! (Rdz 16,16). Potem Bóg ukazał się Abrahamowi gdy ten miał 99 lat. I znów ponowił swoje obietnice. I dopiero gdy Abraham miał 100 lat urodził mu się syn obietnicy, Izaak. A Izmaela i jego matkę odprawiono...

Dopiero gdy uświadamiamy sobie, ile Abraham miał wtedy lat i że między wyjściem Abrahama z Charanu a urodzeniem Izaaka minęło lat 25 uświadamiamy sobie, jak wielkie wymaganie postawił przez nim Bóg. To było i zabicie syna i ostateczne przekreślenie wszelkich nadziei, którymi żył od trzydziestu lat! Nadziei, którym wszystko podporządkowywał. I to wszystko właśnie składając w ofierze syna, miał przekreślić...

Dla każdego chrześcijanina postawa Abrahama jest wzorem wiary: zaufać bezgranicznie, zaufać do końca, choćby to zaufanie wydawało się niedorzecznością przekreślającą wszystkie nadzieje.  To wezwanie przed którym staje każdy z nas. Jednak czytane w święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana może być odczytywane w sposób szczególny w odniesieniu do posługi kapłańskiej. Tak, jej ważnym, a może nawet podstawowym rysem, powinno być posłuszeństwo Bogu. Na przekór własnym kalkulacjom, na przekór nadziejom. Zaufanie, że czego by Bóg nie żądał, trzeba spełnić.

Wezwanie bardzo na czasie. W dobie gdy tylu księży, nawet biskupów, dostosowując nauczanie Kościoła do naszych czasów próbuje zmieniać Ewangelią, bardzo ważne. Zawsze być wiernym. Choćby na przekór nadziejom, choćby na przekór kalkulacjom i różnorakim strategiom. Wierność Bogu to coś w kapłaństwie niezwykle ważnego. Bo przecież pośrednik nie powinien zasłaniać tych, między którymi pośredniczy. Powinien widzieć ludzkie problemy i polecać je Bogu, ale też jasno przekazywać, czego od człowieka chce Bóg...

1B. Kontekst pierwszego czytania Hbr 10, 4-10

List do Hebrajczyków to dość trudne w odbiorze dla współczesnego czytelnika  pismo. Trudne, dla ludzi, którzy nie bardzo orientują się w tradycjach religijnych Izraela sprzed 2000 lat jego lektura może być zwyczajnie nużąca. Najogólniej rzecz biorąc chodzi w nim o wyższość Nowego. Nowego Przymierza nad Starym, ofiary Jezusa Chrystusa nad ofiarami składanymi dotąd w jerozolimskiej świątyni, nowego prawa nad starym. Interesujący nas i ewentualnie czytany w święto  Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana fragment (ewentualnie, bo można wybrać poprzednie, z Księgi Rodzaju) to zakończenie części dogmatycznej tego listu. Dla ułatwienia lektury przytoczmy to czytanie w nieco szerszym kontekście, łącznie trzema pierwszymi wierszami tego rozdziału i kilkoma wierszami następującymi po tekście czytania.

Prawo bowiem, posiadając tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, przez te same ofiary, corocznie ciągle składane, nie może nigdy udoskonalić tych, którzy się zbliżają.  Czyż bowiem nie przestano by ich składać, gdyby składający je raz na zawsze oczyszczeni nie mieli już żadnej świadomości grzechów? Ale przez nie każdego roku [odbywa się] przypomnienie grzechów. Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto przychodząc na świat, mówi:

Ofiary ani daru nie chciałeś,
aleś Mi utworzył ciało;
całopalenia i ofiary za grzech
nie podobały się Tobie.
Wtedy rzekłem: Oto idę -
w zwoju księgi napisano o Mnie -
abym spełniał wolę Twoją, Boże.

Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. Wprawdzie każdy kapłan staje codziennie do wykonywania swej służby, wiele razy te same składając ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem nóg Jego. Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani6. Daje nam zaś świadectwo Duch Święty, skoro powiedział:

Takie jest przymierze, które zawrę z nimi
w owych dniach, mówi Pan:
dając prawa moje w ich serca,
także w umyśle ich wypiszę je.
A grzechów ich oraz ich nieprawości
więcej już wspominać nie będę.

Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy.

W całym tym wywodzie mającym wykazać wyższość ofiary Jezusa nad ofiarami kapłanów Starego Testamentu, jej autentyczną skuteczność dla uświęcenia, zwraca uwagę przede wszystkim to, na czym ofiara polegała. Tak, bo Jezus też jest kapłanem – pisze autor do Hebrajczyków. Tyle że On nie ofiarował zwierząt, a samego siebie. Dokładniej – to bardzo istotne – swoje posłuszeństwo Bogu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama