Chrystus powróci. Choć, trzeba pamiętać, jest tym, który ciągle przychodzi. Nie zapomina o nas.
To już koniec. Księgi Apokalipsy, której wizje sięgnęły też końca historii. Zobaczyliśmy Nowe Jeruzalem w nowej ziemi pod nowym niebem – przedmiot największej ludzkiej tęsknoty. A potem usłyszeliśmy też, że trzeba „strzec proroctwa tej księgi”. Usłyszeliśmy, że czas jest bliski; że już niebawem każdy dostanie to, na co zapracował. Że trzeba nam płukać szaty w krwi Baranka, bo dla takich jest obywatelstwo Miasta i dostęp do drzewa życia, a bez tego jest tylko nieszczęście pozostania na zewnątrz. Tak, nasze życie tu, na ziemi, to czas próby. Niewiasta – Kościół – jest bezpieczna na pustyni, ale my, jej „inne dzieci” mamy potężnego przeciwnika, Smoka (Ap 12). Trzeba nam nie tylko chlubić się dokonanym kiedyś wyborem Chrystusa, trzeba w tym wyborze trwać. Codziennie. I nigdy, także swoją postawą, swoimi czynami, tego wyboru się nie zaprzeć....
Pozostało nam jednak w Apokalipsie jeszcze kilka zdań, nad którymi jeszcze się nie zatrzymaliśmy. Zdań tęsknoty? Nie tylko. Także zaproszenia by zaczerpnąć wody życia. No i to ostrzeżenia: nie dokładaj ale i nie odejmuj niczego ze słów proroctwa tej księgi. Trzymaj się tego proroctwa, tego nauczania.... Czyli? Chyba przede wszystkim trwaj w nadziei, że Chrystus zwyciężył, ale teraz jeszcze ty musisz zwyciężyć... Przyjrzyjmy się tym ostatnim zdaniom Apokalipsy dokładniej.
Przyjdź
„Ja, Jezus, posłałem mojego anioła,
by wam zaświadczyć o tym, co dotyczy Kościołów.
Jam jest Odrośl i Potomstwo Dawida,
Gwiazda świecąca, poranna.
A Duch i Oblubienica mówią:
Przyjdź!
A kto słyszy, niech powie:
Przyjdź!
I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie,
kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie.
Ja świadczę
każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi:
jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył,
Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze.
A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa,
to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia
i w Mieście Świętym -
które są opisane w tej księdze.
Mówi Ten, który o tym świadczy:
Zaiste, przyjdę niebawem.
Amen. Przyjdź, Panie Jezu!
Łaska Pana Jezusa ze wszystkimi!
Kluczem do rozumienia tych słów jest odpowiedź na pytanie, kto je wypowiada. Najbardziej narzucająca się odpowiedź? Sam Jezus. Prócz ostatnich dwóch zdań oczywiście. Bibliści wcale nie są tego tacy pewni, część tych wypowiedzi przypisują Janowi, ale mnie wydaje się, że słuszna jest ta najbardziej narzucająca się odpowiedź. Rodzi to pewne konsekwencje jeśli chodzi o interpretację owych kilka razy w tekście powtarzających się „przyjdź”; kto ma przyjść i dokąd ma przyjść? Ale może po kolei.
Pierwsze zdanie jest jasne: Jan niczego niebu nie wykradł. Inicjatywa tego objawienia, powstania tej księgi, wyszła od Baranka, od Jezusa Chrystusa. To On posłał do Jana swojego anioła, by w znakach wszystko to przedstawił. A co przedstawił? Ano „to, co się tyczy Kościołów”. W tej księdze, przypomnijmy, nie chodzi przede wszystkim o losy świata. Chodzi o losy Kościoła w tym świecie. Skonstatujmy: obraz przedstawiony w Apokalipsie to coś zupełnie innego niż to, czego zazwyczaj się spodziewamy, prawda? Bo spodziewamy się chyba raczej nastania jakiegoś „państwa Bożego”; zwycięstwa sprawy Chrystusa na ziemi. Stąd to nasze ekscytowanie się, gdy statystyki rosną, martwienie się, gdy spadają. Stąd to częste nastawienie na duszpasterstwo mas, a lekceważenie gdy działania ewangelizacyjne czy duszpasterskie miałyby być skierowane do garstki czy nawet tylko pojedynczych osób. Apokalipsa potwierdza to, co mówił Jezus kończąc przed swoją męką nauczanie uczniów, ale co często nam umyka, co traktujemy najwyżej jako jakąś chwilową przypadłość, a nie coś, co będzie się działo ciągle: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33)
Dalej Jezus kolejny raz się przedstawia: „Jam jest Odrośl i Potomstwo Dawida, Gwiazda świecąca, poranna”. Oba te tytuły są nawiązaniem do proroctw Starego Testamentu. Pierwszy, występujący też w innym miejscu Apokalipsy (5,5) jest nawiązaniem do tej przebogatej tradycji, która oczekiwała przyszłego Mesjasza jako potomka Dawida. Najciekawszym chyba jej ucieleśnieniem jest proroctwo z 11 rozdziału Księgi Izajasza, zapowiadające Mesjasza, na którym spocznie Duch „duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej”. Drugi z tych tytułów „Gwiazda świecąca, poranna” jest najpewniej nawiązaniem do wyroczni nieszczęsnego Balaama z Księgi Liczb (24,17) o gwieździe „wschodzącej z Jakuba”.... Ale przecież nie chodzi tu tylko o nawiązanie do myśli starotestamentalnej: jaki jest wydźwięk tych tytułów?
Chodzi na pewno o pokazanie Chrystusa jako panującego. Jako tego, którego władza doprowadzi do zwycięstwa dobra i wielkiego pokoju, gdy „wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą” (Iz 1,6). Ten drugi tytuł zwraca też jednak uwagę na potrzebę czekania: świecąca poranna gwiazda (najpewniej zazwyczaj Wenus) to jeszcze noc. Ale pewny znak, że lada moment zacznie się świt. I tak chrześcijanie mają patrzyć na Chrystusa: jako na tego, który zapowiada, że świt już „niebawem”; że może przyjść w każdej chwili.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |