Trudne bycie elitą z wyboru

Garść uwag do czytań na czwartą niedzielę okresu wielkanocnego roku C z cyklu „Biblijne konteksty”.

Czytany tej niedzieli fragment Ewangelii jest dość lapidarny. Jeśli widzieć go w kontekście pierwszego i drugiego czytania, nabiera wyrazistości. Przede wszystkim w czytaniach tych widać konsekwencje Jezusowej obietnicy, że nikt nie może Jego owiec wyrwać z ręki Ojca. Ani knowania Żydów w Antiochii Pizydyjskiej ani wielki ucisk, przez którzy przeszli stojący przed tronem Boga nic nie dały. Dlatego odpowiedzią chrześcijanina na wszystkie przeciwności może być – jak to czytaliśmy w Dziejach Apostolskich – radość (i wesele).

Po drugie widać też wyraźniej uniwersalizm zbawienia. Nie przynależność do jakiegoś narodu, przywiązanie do jego obyczajów sprawia, że jest się członkiem Kościoła, ale słuchanie głosu Jezusa. W Antiochii Pizydyjskiej poczuli się tym obrażeni słuchający Pawła i Barnaby Żydzi. Byli przekonani, że to oni, z racji narodowości  powinni mieć monopol na prowadzenie do Boga. A tłum z Apokalipsy, przynależący do różnych „narodów, pokoleń, ludów i języków” przypomina, że najważniejsze jest nie narodzenie z ciała, ale opłukanie szat i wybielenie ich we Krwi Baranka….

5. W praktyce

Wydaje się, że dzisiejsze czytania nasuwają dwa praktyczne pytania. Najpierw o naszą wiarę w to, że jesteśmy w rękach Boga i że nikt i nic nie może nas z niej wyrwać. Pomińmy choroby czy nieszczęścia, jakie na poszczególnych uczniów Chrystusa spadają. Spójrzmy jednak, że jako chrześcijanie bywamy przygnębieni i sfrustrowani tym, że sprawy świata nie idą po naszej myśli. Utyskujemy, narzekamy, protestujemy, oburzamy się. A może, nie przestając upominać się o swoje, trzeba więcej uśmiechu i pogody ducha?

Po drugie… Cieszymy się statystykami. Bo jak ludzie chodzą do kościoła w niedziele i do Komunii, to jest dobrze, a jak przestają, to jest źle. Tymczasem to bardzo niepewny miernik przynależności do grona uczniów Jezusa. Do owiec Jezusa należą przecież ci, którzy słuchają Jego głosu. Badania i doświadczenie wskazują, że takich jest znacznie mniej. Czy nie czas przestać występować w roli uciskanej większości i przyjąć, że jednak jesteśmy mniejszością? I że głosząc potrzebę respektowania zasad, które głosi Kościół tak naprawdę musimy do nich sensownie przekonywać, a nie dziwić się, że ludzie nie chcą przyjąć oczywistości?

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama