Garść uwag do czytań na święto Ofiarowania Pańskiego z cyklu „Biblijne konteksty”.
Rzut oka na kontekst poprzedzający czytany fragment Listu do Hebrajczyków wystarczy, by zauważyć też pewne niepokojące podobieństwo do zapowiedzi Malachiasza….
Autor listu pisze o poddaniu wszystkiego pod stopy Jezusa. Ale adresaci listu chyba nie są co do tego przekonani. Widzą jaki jest świat. Nie widać, żeby był poddany Chrystusowi. Więc autor listu wyjaśnia im: „Teraz wszakże nie widzimy jeszcze, aby wszystko było Mu poddane. Widzimy natomiast Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci. Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie” (Hbr 8b-9)
Malachiasz uzasadniając Bożą sprawiedliwość wobec zarzutu, że jej nie widać, bo nieprawym powodzi się lepiej niż bogobojnym, zapowiadał przyszły sąd. Autor Listu do Hebrajczyków na zarzut, że nie widać, jakoby świat był poddany Jezusowi, wskazuje Go zabitego. Przez Jego śmierć sąd już się dokonał. Tyle że jego wynik uroczyście zostanie ogłoszony dopiero przy końcu świata.
Trochę już to wszystko chyba zbytnio zagmatwałem ;) Więc podsumowując to, co najważniejsze: mamy zapowiedź Malachiasza o pojawieniu się „Pana i Anioła Przymierza w świątyni” dla dokonania sądu, mamy tłumaczenie autora Listu do Hebrajczyków, ukazujące Jezusa jako arcykapłana, który ofiarowuje siebie za lud. Czytania krążą więc wokół tematu świątyni. Ewangeliczna scena ofiarowania Jezusa w świątyni będzie więc pewnie ich dopełnieniem.
Zwróćmy jednak jeszcze uwagę na dwa, mniej istotne w kontekście całego wywodu szczegóły. Zauważone przez autora Listu do Hebrajczyków jakby tylko mimochodem. Po pierwsze, pisze on, że zbawienie nas przez Jezusa na krzyżu polegało na "pokonaniu tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła". Jak diabeł zwyciężył pod drzewem poznania dobra i zła w Edenie, bo skłonił człowieka do nieposłuszeństwa Bogu, tak przegrał pod drzewem krzyża, bo Jezus okazał się wiernym Bogu aż do śmierci. I jak skutkiem pierwszego była śmierć, tak drugie skutkuje jej pokonaniem, nadzieją zmartwychwstania dla wszystkich. Ciekawe, że autor listu pisze, że przed zwycięstwem Jezusa ludzie "przez całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli". Jak to rozumieć? Chodzi, jak u Pawła w Liście do Rzymian, o zniewolenie prawem, którego nie dawali rady skrupulatnie wypełnić, więc bali się śmierci? A może o to, że ten strach przed śmiercią był ich niewolą, nie pozwalał oddychać pełną piersią, nie pozwalał z optymizmem patrzyć w przyszłość? Zostawmy to egzegetom...
No i drugi szczegół: to stwierdzenie, że Jezus nie aniołów przygarnął ale "potomstwo Abrahamowe". Pamiętajmy, "potomstwo Abrahamowe" nie oznacza tu samych Żydów, ale tych, którzy mają wiarę Abrahama, ufają Bogu, czyli Kościół... Ta uwaga, że Jezus właśnie ludzi przygarnia, a nie aniołów, jest jednak kapitalna. Przypomina - bo znamy to i z innych tekstów nowotestamentalnych - jak ważny jest dla Boga człowiek. Im bardziej człowiek nad tym staraniem się Jezusa o ludzi rozmyśla, tym bardziej jawi się jako coś bardzo człowieka wywyższającego...
3. Kontekst Ewangelii Łk 2,22-40
Czytany tej niedzieli fragment Ewangelii Łukasza pochodzi z jej pierwszej części: opowieści o dzieciństwie Jezusa. Scena rozgrywa się czterdzieści dni po Jego narodzeniu. A jako że zawiera proroctwo Symeona i Anny odnośnie do Jezusa, można ją potraktować jako wyjaśnienie sensu Jego misji.
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
„Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.
Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.
A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |