Słownik biblijny

Hasła na literę „E”

ELIZEUSZ

pochodził z miejscowości Abel-Mechola położonej w dolinie Jordanu. W tym urodzajnym regionie zajmował się uprawą ziemi. Największy prorok Izraela, Eliasz z Tiszbe, spotkał go przy orce i powołał na swego następcę. Jego działalność w Królestwie Północnym stanowiła kontynuację misji rozpoczętej przez Tiszbitę. Potwierdza to ostatnia scena, która ukazuje ich razem. Elizeusz poszedł za swoim mistrzem przez rozdzielone wody Jordanu i przed jego odejściem prosił, aby udzielił mu „dwóch części ducha” (2 Krl 2,9). Wizja wstąpienia mistrza na wozie ognistym do nieba potwierdziła spełnienie tej prośby. Dla pozostałych uczniów prorockich widzialnym znakiem autorytetu nowego proroka był płaszcz Eliasza, który spadł z nieba, oraz ponowne rozdzielenie wód Jordanu. Wśród relacji o cudach Elizeusza wyróżnia się opowiadanie, które może ranić naszą wrażliwość. Wskutek przekleństwa proroka szydzące z niego dzieci zostały rozszarpane przez niedźwiedzie. Natychmiastowa i okrutna kara pokazuje, jakie są skutki zlekceważenia proroka. Jego autorytet wynika nie tyle z osobistej godności proroka, ile ze znaczenia powierzonej mu misji.

Elizeusz stał na straży wierności Izraela prawdziwemu Bogu. Jego zaangażowanie w sprawy polityczne służyło realizacji tego zadania. Hebrajskie imię Elisza znaczy „Bóg jest zbawieniem” lub „Bóg okazał pomoc”. Przez działalność proroka Bóg ocalał zagrożonych i wspierał potrzebujących: niezdrowa woda stała się zdatna do picia, wdowa mogła spłacić swoje długi olejem płynącym nieustannie z naczynia, zmarły syn Szunemitki został wskrzeszony, setka ludzi nasyciła się dwudziestoma małymi chlebami, trędowaty wódz wojska aramejskiego został uzdrowiony. Działalność cudotwórcza Elizeusza była przedstawiana wielokrotnie jako starotestamentalny typ cudów Jezusa. Związek ten uwydatniają liturgiczne zestawienia czytań, interpretacje biblijne oraz sztuka chrześcijańska. Wskrzeszenie syna Szunemitki porównywane jest z wskrzeszeniem młodzieńca ze Nain, a rozmnożenie chlebów z cudem dokonanym przez Jezusa podczas działalności galilejskiej.

(za: Gość Niedzielny Nr 30/2003)

został wezwany przez Eliasza, pochodzącego z Tiszbe najwybitniejszego proroka królestwa Izraela, aby bezwarunkowo i niezwłocznie poszedł za nim. Oderwany został od swojego codziennego zajęcia (1 Krl 19,19-21). Okoliczności powołania Elizeusza powtarzają się w Ewangeliach przy powołaniu uczniów Jezusa. Do natychmiastowego pójścia za Nim wzywał On ludzi podczas wykonywania ich pracy: rybaków znajdujących się w łodziach oraz celnika siedzącego za stołem (Mk 1,16-20; 2,14).

Elizeusz był nie tylko następcą Eliasza, ale także dziedzicem jego charyzmatów. Ich przekazanie oznacza gest zarzucenia na niego płaszcza i słowa o podwójnej części ducha Tiszbity (1 Krl 19,19; 2 Krl 2,9). Podwójna część z podzielonego dziedzictwa miała przypadać pierworodnemu (Pwt 21,17). Opowiadanie o wniebowzięciu Eliasza pokazuje, że Elizeusz był prawdziwym jego następcą (2 Krl 2). Był także głową wspólnoty uczniów (2 Krl 4,38; 6,1). Uznali oni, że duch Eliasza spoczął na nim i przyłączyli się do nowego proroka (2 Krl 2,15).

Chociaż charyzmat Elizeusza nie pochodził bezpośrednio od Boga, lecz był mu przekazany przez Eliasza (podobnie starsi Izraela mieli według Lb 11,17.25 udział w duchu Mojżesza), to jednak jego działalność była jeszcze bogatsza i bardziej zróżnicowana. Zaangażował się bowiem na płaszczyźnie politycznej: był aktywny podczas wojny Izraelitów z Aramejczykami oraz zainicjował wraz z uczniami prorockimi rewolucję prawowiernego Jehu (2 Krl 6; 9). Jego moc cudotwórcy jest jeszcze bardziej uwydatniona niż w cyklu opowiadań o Eliaszu. Na szczególną uwagę zasługuje historia Aramejczyka Naamana (2 Krl 5). Ma ona szczególne znaczenie teologiczne, ponieważ opowiada o nawróceniu cudzoziemca. Ukazuje także pewną otwartość proroka wobec sytuacji poganina, który stał się wyznawcą Jahwe, a jednocześnie pozostawał w swoim społeczeństwie: Naaman otrzymał rodzaj dyspensy od pierwszego przykazania, kiedy musiał odbywać publiczną służbę w obcej świątyni (2 Krl 5).

(za: Gość Niedzielny Nr 5/2004)