Zaufaj

Garść uwag do czytań na II niedzielę w Wielkim Poście roku B z cyklu „Biblijne konteksty”.

Miał 75 lat, kiedy usłyszał od Boga, że ma wyjść z ziemi, w której dotąd mieszkał i pójść w nieznane, do Kanaanu. Tam usłyszał, że tę ziemie Bóg da jego potomstwu. No fajnie, ale jak długo 75 latek może czekać na potomka?

Minęło dobrych parę lat, kiedy znów usłyszał: „Nie obawiaj się, Abramie,bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita”. Czy może dziwić odpowiedź jaką dał Bogu? „O Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka; przyszłym zaś spadkobiercą mojej majętności jest Damasceńczyk Eliezer”. Ale słyszy w odpowiedzi: „Nie on będzie twoim spadkobiercą, lecz ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził”. Super. Kiedy? Z racji wieku Abrama (takie wtedy nosił imię) to chyba dość zasadne pytanie.

Sara ciągle nie mogła mu dać dziecka. Więc, zgodnie z panującymi wtenczas zwyczajami, dała Abramowi swoją niewolnicę, Hagar. Z niej urodził się Izmael. Jest potomek? Jest. Wszystko w porządku. Obietnica się spełnia.  

Ale gdy Abram ma już 99 lat znowu słyszy: „Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie (...) Żony twej nie będziesz nazywał imieniem Saraj, lecz imię jej będzie Sara. Błogosławiąc jej, dam ci i z niej syna, i będę jej nadal błogosławił, tak że stanie się ona matką ludów i królowie będą jej potomkami”. Czy może zaskakiwać, że na takowe dictum Abraham się roześmiał? Czy dziwi jego odpowiedź? „Oby przynajmniej Izmael żył pod Twoją opieką!”...

A potem, pewnie znów jakiś czas potem, jest scena z trzema aniołami, którzy idąc zniszczyć Sodome i Gomorę przychodzą do Abrahama w gościnę. „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna” – słyszy Abraham. I faktycznie w końcu rodzi mu się syn z Sary, Izaak.

Miał 75 lat kiedy zaczął czekać na spełnienie obietnicy. Czekał co najmniej 25 lat na to, by mieć tylko jednego, jedynego syna z Sary. Poza tym był tylko syn Hagar. A przecież jego potomstwo miało być bardzo liczne. Z tej perspektywy lepiej widać, że próba jakiej poddał go Bóg żądając, by tego wyczekiwanego syna złożył Mu w ofierze to nie tylko przekreślenie miłości rodzicielskiej, co na pewno jest bardzo istotne. To też przekreślenie wielu lat oczekiwania. I z racji wieku jego i jego żony Sary także koniec nadziei, że obietnice Boże kiedykolwiek się spełnią. Co mógł myśleć wtedy o Bogu Abraham? Że jest okrutny? Nie tylko. Pewnie i to, że Bóg się jego kosztem zabawił. Dał i odebrał. Ot, tak sobie.

A mimo to Abraham decyduje się spełnić Boże żądanie. Doprawdy, wielkie zaufanie....

Dlatego pewnie w psalmie po czytaniu słyszymy słowa: „Nawet wtedy ufałem, gdy mówiłem: «Jestem w wielkim ucisku»”.

2. Kontekst drugiego czytania Rz 8, 31b-34

List do Rzymian to... Jak się zastanowić, to jest to jeden pochwalny hymn ku czci Bożej woli zbawienia każdego człowieka. Bóg chce nas zbawić – pisze św. Paweł – przeznaczył nas do chwały. Nie ma się więc co przejmować dzisiejszymi cierpieniami. Bo....

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby nam wraz z Nim i wszystkiego nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?

Sens tych pytań św. Pawła jest jasny: Bóg bardzo chce naszego zbawienia. Jeśli nie oszczędził własnego Syna wydając Go za nas, to nie po to, by być przeciwko nam. Nie będzie nas oskarżał, skoro nas usprawiedliwia. Ani nie potępi nas Jezus, który przecież za nas umarł.

Bóg chce naszego zbawienia. Bardzo chce. Tak bardzo, że nawet przez głowę nie powinna nam przejść myśl, jakoby chciał nas zatracić w piekle, a obietnice zbawienia dawał nam z góry zakładając że tylko niewielu z nas będzie mogło je osiągnąć. Tylko ci, którzy bardzo się będą starali.

Bóg chce naszego zbawienia i nie są to czcze deklaracje. Bardzo chce. I można Mu ufać. Cokolwiek się dzieje musimy pamiętać, że ta Boża wola zbawienia nas nigdy się nie zmienia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.