Refleksja na dziś

Poniedziałek 29 listopada 2010

Czytania » Jeśli jest Panem…

Nazywam Cię Bogiem. Wyznaję, że jesteś wszechmogący, wszechwiedzący, prawdomówny. Powtarzam, że jesteś Miłością…

A potem przychodzą realia. Codzienność, w której nagle te Twoje przymioty nikną mi z oczu. Nie poproszę, nie będę Ci zawracać głowy drobiazgami. Jesteś zbyt wielki na takie sprawy… Wiem, że byłbyś krytycznie nastawiony do tego rozwiązania, nie muszę Cię pytać, ale to jedyne wyjście! Cała reszta to kategoria cudu, a cuda się nie zdarzają!

Nie zdarzają?

Setnik był żołnierzem. Wiedział, co znaczy mieć władzę. Wiedział, że wystarczy wydać polecenie, a podwładny jest posłuszny. Jeśli Jezus ma władzę, wystarczy że powie słowo. Prosta konsekwencja, nic więcej.

Wierzę, że jesteś Bogiem. Ale czy wierzę, w każdej chwili masz w ręku moje życie? Czy wierzę, że włos mi z głowy nie spadnie bez Twojej zgody? Czy pamiętam, że to co niemożliwe dla Ciebie jest możliwe? Czy ufam, że kochasz, a zatem żadna moja sprawa nie jest dla Ciebie nieistotna?

Pytanie do rachunku sumienia:

Jak wygląda moja modlitwa w trudnościach? Czy pamiętam, że jest Ktoś, kto może mi w każdej chwili i każdej sytuacji pomóc? Czy wolę sam– po swojemu – sobie poradzić?
 

Przeczytaj komentarze | 14 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

0 I-NKA 05.12.2010 22:21
Janusz, właściwie to św. Ignacy powiedział:

Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga i działąj tak, jakby wszystko zależało od ciebie.

Wersja, którą podałeś w pierwszym poście, jest uproszczeniem powstałym po to, aby ułatwić zrozumienie.
Jesli wpisze się tę frazę w google, to można znaleźć linki na ten temat. Również jezuickie.
0 Estera 30.11.2010 11:06
heleno!
Nie wiem czemu bywa i tak,że jesteśmy intensywnie poddawani próbie. Mam dość wszystkiego, jakby błądzenia bez celu po omacku.
Jakie to jest trudne! Przychodzi czas, że wychodzisz z tej jaskini ciemnej i zimnej i zobaczysz światło i słońce, wtedy odczujesz szczęście,że jesteś tu. Proszę Cię, wytrzymaj jeszcze trochę, przyjdzie to słońce do Ciebie:)
2 Janusz 29.11.2010 23:54
Wszystko zależy, jaką miarą szczęście będziemy odmierzać.
Dzisiaj na przykład zapadła mi w pamięć kolejna bardzo mądra maksyma: "Lepiej w miłości i przyjaźni jadać jarzyny, niż w nienawiści bić tuczone woły" (w wypadku tego cytatu nie będę podpierać się niedookreślonym jego autorem)

Próba skonfrontowania się z "ośmioma błogosławieństwami", to chyba też jakaś recepta na szczęście.

Natomiast jeżeli chodzi już konkretnie o mnie, to ufam Bogu bezgranicznie, oddałem się Jego opatrzności, a wiarę umacniam poprzez zgłębianie Słowa Bożego. "Do roboty!" dotyczy również mnie osobiście. Pracuję nad rozsądniejszym i pełniejszym wykorzystaniem czasu, niż miało to miejsce dotychczas. I jeszcze jedno. Przyczyną takiej postawy, którą w skrócie zaprezentowałem, stał się splot dotkliwych doświadczeń, które spadły na mnie jedno, po drugim. A ponieważ jestem bez wątpienia grzesznikiem, potraktowałem niekorzystny splot zdarzeń, jako łaskę od Boga. Podjąłem swój krzyż i gonię za Chrystusem.

Ja na prawdę jestem szczęściarzem i na dodatek wierzę w cuda.

Dziękuję za post, pozdrawiam
1 Janusz 29.11.2010 23:07
Całkowicie się zgadzam, że historia, na bazie której podpieramy swe przemyślenia posiada sporo miejsc niezapełnionych, a także wiele nieścisłości. W komentarzu chodziło mi przede wszystkim o wartość merytoryczną wypowiedzi.

Na pewno nie funkcjonowałyby wydziały historyczne sporej ilości placówek naukowych, gdyby wszystko było jasne.

Dziękuję za uwagę, pozdrawiam

wszystkie komentarze >

Zobacz

Autopromocja

Reklama