Wtedy zobaczę cuda

Iść za Jezusem... Bez wzięcia krzyża się nie obejdzie.

Z cyklu Nie z tego świata

Ja nie jestem Mesjaszem. Nie jest nim zresztą nikt, prócz tego, którego wybrał Bóg – Jezusa Chrystusa, jego Jednorodzonego Syna. A moim powołaniem jest iść z Nim. To dwa pierwsze kroki, na drodze ucznia Jezusa, jakie zdaje się wskazywać Ewangelista Jan tym, którzy „ani z krwi, ani z żądzy ciała,  ani z woli męża, ale z Boga się narodzili”; tym którzy chcąc żyć zgodnie ze swoim zaszczytnym powołaniem dzieci Bożych. Teraz trzeba jednak pójść dalej. Znad Jordanu, gdzie rozgrywają się pierwsze sceny Janowej Ewangelii,  przenieść się wraz z Jezusem i jego pierwszymi uczniami do Kany Galilejskiej. Gdzie „trzeciego dnia” – od spotkania z Janem? od powołania uczniów? – odbywa się wesele, na które zaproszono Jezusa z uczniami i Jego Matkę.

Scena przebogata w treść. Najpierw płaszczyzna czysto ludzka: Jezus pomaga młodym w kłopocie: zamienia dla nich wodę w wino. Aż dziw bierze; wszak to, że zabrakło wina nie jest tak wielkim znowu problemem; na pewno nie kwestią życia i śmierci; trochę wstydu i po sprawie. Ale Jezus, skłoniony prośbą Matki, nie zostawił ich w tym ambarasie samych. Dla Niego także nasze drobne problemy nie są nieważne... Cud ten skłania jednocześnie do poszukiwań w tej scenie drugiego dna, które bibliści widzą w realizacji prorockiej zapowiedzi o uczcie –między innymi z najwyborniejszych win – którą Bóg przygotuje kiedyś, gdy dopuści do zbawienia wszystkie narody (Iz 26,6nn). Tak, właśnie nadszedł ten czas.  I niebawem czeka nas inna uczta, uczta zbawionych w niebie, którą ta, na weselu w Kanie, jakoś zapowiada. Ale jest w tej scenie coś jeszcze. Te słowa Maryi skierowane do sług: „zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

No i zrobili. Rzecz właściwie absurdalną. W odpowiedzi na brak wina Jezus nakazuje im napełnić wodą stągwie, służące do rytualnych oczyszczeń. Co On kombinuje? Zwariował? Wykonanie tego polecenia w kontekście braku wina musiało wydawać się zuchwałą niedorzecznością. Ale zrobili co kazał. I stał się cud. I to taki, że nawet starosta weselny skosztowawszy tego „wodnego wina” uznał, że jest ono wyborne...

„Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie”. Po powtórzeniu za Janem „nie jestem Mesjaszem” i po pójściu za Jezusem trzeba jeszcze uczniowi Jezusa postawić ten kolejny krok: zrobić wszystko, cokolwiek Jezus powie.

A co mówi? W Ewangeliach sporo jest Jego nauk. Ot, najbardziej znany ich zbiór z Ewangelii Mateusza, jakim jest tzw. Kazanie na górze. Ale przecież nie tylko. Część tych nauk wydaje nam się słuszna: tak, to jest dobre, tak powinno być. Ale część... Taka nieżyciowa się wydaje, tak mało pasująca do okoliczności, w których jesteśmy, tak nie pasująca do naszych czasów, w których tyle innych rozwiązań, innych systemów wartości... Wszystko jest inne. A jednak słowa Maryi wydają się być skierowane nie tylko do sług z Kany, ale do wszystkich chrześcijan wszystkich czasów: „zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Zróbcie. Dopiero wtedy stanie się cud. Dopiero jak zrobicie, co mówi, zobaczycie, że to ma sens. Dopóki kontestujecie, podważacie Jego autorytet, staracie się interpretować tak, żeby złagodzić Jego wymagania, nigdy nie dotrze do was, nie przekonacie się, że to ma sens.

Widzisz to XXI wieczny uczniu Jezusa? Dziś wielu chrześcijan wzięło się za poprawianie Jego nauki. Wszak trzeba iść z duchem czasu. W najlepszym wypadku próbują ja łagodzić; zresztą i Ty i ja pewnie nieraz też tak robimy W gorszym wprost próbują ją zmieniać. Powołując się na swoiście rozumianą miłość bliźniego; jakby zawsze miała polegać na wspieraniu czyjegoś dobrego samopoczucia. A tymczasem wiesz przecież, prawda? Nieraz musisz połknąć gorzką pigułkę, czasem skalpel chirurga musi zaboleć, bo inaczej nie będzie zdrowia. Czy jest miłością oszczędzić gorzkiego lekarstwa czy bolesnego, ale koniecznego zabiegu i skazać na chorobę? I to taką, która może doprowadzić do śmierci?

Iść za Jezusem... Jeśli idziesz za Nim, a nie wypełniasz tego co mówi, co z Ciebie za uczeń? „Kto nie nosi swego krzyża (czyli nie trwa wiernie, mimo przeciwności w posłuszeństwie Bogu), a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem (Łk 14 27)”, pamiętasz? Być uczniem Jezusa to nie tylko iść za Nim – jak Judasz, który też szedł, ale krytykował i dąsał się.  Być uczniem to zrobić wszystko, cokolwiek powie. Wtedy zobaczę cuda.

Zobacz też:

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama