Słownik biblijny

Hasła na literę „D”

DZIECKO


w Starym Testamencie było zarówno znakiem, jak przedmiotem Bożej opieki i Jego wybrania. W licznym potomstwie dopatrywano się błogosławieństwa Bożego. Ze względu na naturalną słabość Prawo Mojżeszowe rozciągało nad sierotami szczególną opiekę. Sam Bóg był mścicielem krzywd wyrządzonych sierotom.

Stary Testament przypisuje dziecku także negatywne cechy, mocno podkreślając potrzebę wykorzenienia głupoty za pomocą zdecydowanego wychowania (Prz 22,15). Pomimo tej negatywnej oceny bardzo młody wiek nie pozbawiał uczestnictwa w kulcie ani w oddawaniu chwały Bogu. W niektórych wypadkach adresatami Bożego objawienia byli ludzie bardzo młodzi: Samuel, Dawid czy Daniel. Także ocena Nowego Testamentu uwzględnia pozytywne i negatywne cechy odpowiadające dzieciom. Potrzebują one opieki dorosłych (Ga 4,1-2), a ich cechą jest niestałość (Mt 11,16-17). Ten naturalny obraz dziecka stanowi punkt odniesienia dla opisu relacji między Bogiem a Jego ludem.

W historii Izraela Bóg okazywał nieustannie swoją ojcowską miłość i troskę o wychowanie Izraela. Podczas wyjścia z Egiptu i pobytu na pustyni objawia się macierzyńska miłość Boga do swojego ludu: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. (...) Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem. (...) Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (Oz 11,1-4).

W listach Paweł przestrzega przed fałszywym dziecięctwem duchowym i wzywa do wzrostu i dojrzałości. Jednocześnie Apostoł posługuje się starotestamentową metaforą dziecięctwa: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć” (1Kor 1,27). Ta Boża postawa znajduje odzwierciedlenie w działalności apostolskiej. Paweł przypomina o rodzicielskiej miłości skierowanej do adresatów swoich listów: „Jako apostołowie Chrystusa mogliśmy być dla was ciężarem, my jednak stanęliśmy pośród was pełni skromności, jak matka troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi” (1Tes 2,7).
(za: Gość Niedzielny Nr 38/2003)