Budynek, wspólnota, Chrystus

Garść uwag do czytań na święto Rocznicy Poświęcenia Bazyliki Laterańskiej z cyklu „Biblijne konteksty”.

Trochę to skomplikowane.

  • Najpierw te kierunki płynięcia wody... Spod prawej ściany świątyni na południe od ołtarza. Hmm... Kiedy stoi się twarzą do wschodniej ściany (i bramy świątyni) to widać, że ta woda przepływa przez świątynię (albo przed nią). Prawa jest przecież ściana północna, południowa jest lewa. Czyli woda płynie z prawa do lewa. I na południe. No a potem Ezechiel jest prowadzony za wodą na wschód. Dlaczego?

    Kto był w Jerozolimie albo kto zajrzy na mapę, rozumie. Woda wypływającą z budowli na Wzgórzu Świątynnym musi spłynąć na wschód, do doliny Cedronu. Potem spływa dalej ku południowi, by po jakimś czasie znów obrać kierunek wschodni. I wpaść – uwaga – do Morza Martwego.
     
  • Wody przybywa, staje się coraz bardziej głęboka. Właściwie w naszym klimacie to coś normalnego. Im dłużej zmierza się wzdłuż potoku, wody więcej, bo zasilają go wody innych. Ale w Palestynie może być inaczej. Wody ubywa, bo ogólnie jest jej mało. Paruje, wsiąka. W wizji Ezechiela jest inaczej. Dla ciągle zatroskanych o brak wody mieszkańców tego kraju to świetna wiadomość: wody będzie pod dostatkiem.
     
  • Nad potokiem rośnie wiele drzew. Dla znającego topografię Ziemi Świętej - jasne. Na wschód od Jerozolimy, ku Morzu Martwemu, teren gwałtownie opada. Ale przede wszystkim jest teren pustynny. Sięga tam już Pustynia Judzka. Drzewa? No, może jakieś by się znalazło. Ale na pewno nie wchodzą w grę jakieś sady po obu stronach strumienia. W wizji Ezechiela teren suchy staje się żyzny.
     
  • Te drzewa mają dziwne właściwości. Nie tylko są ciągle zielone i ciągle owocują, dostarczając pokarmu. Nadto są lekarstwem. Bo woda, dzięki której wzrosły – tłumaczy Ezechiel – wypływała ze świątyni, w której mieszka Bóg. Stąd jej właściwości, stąd wszystko co dzięki niej rośnie ma cudowne właściwości. Widać to jeszcze bardziej, kiedy czytamy o tym, że...
     
  • .... kiedy już woda dopłynie do Morza Martwego „rozlewa się (w jego) wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe”. Morze Martwe (właściwie olbrzymie jezioro) nie bez powodu nosi taką nazwę. Leżąc w bezodpływowej depresji w ciągu wieków stało się tak słone, że nic tam nie żyje. Przynajmniej nie takie żyjątka, jak w innych wodach. Tymczasem w wizji Ezechiela Morze Martwe ma ożyć. W Engedi (na południe od ujścia wód płynących z Jerozolimy) i w En-Eglaim (prawdopodobnie jeszcze bardziej na południe) maja pracować rybacy! Woda wypływająca ze świątyni przywraca więc Morzu Martwemu życie. Z małymi wyjątkami: tam, gdzie z korzyścią dla człowieka pozyskuje się z niego sól, wszystko zostanie po staremu.
     

Jasne, prawda? Warto może tylko dodać, że gdy Izrael odbudował po powrocie z niewoli świątynię, żaden tego rodzaju cud nie nastąpił. Może dopiero ma nastąpić w przyszłości?

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg