Słownik biblijny

Hasła na literę „C”

Chleb

był podstawowym składnikiem posiłków kultycznych w religiach Starożytnego Wschodu. Zmielenie ziarna, sporządzenie ciasta z mąki oraz jego upieczenie to symbol przemiany materii podtrzymującej życie. W najstarszych opowiadaniach biblijnych chleb to coś więcej niż zwykły owoc, który po prostu zrywa się z drzewa. Na konieczność zaangażowania człowieka w podtrzymanie swojego życia wskazują słowa Boga skierowane do Adama po grzechu pierworodnym: „W pocie oblicza twego będziesz musiał zdobywać chleb” (Rdz 3,19). W tym miejscu jest mowa o chlebie po raz pierwszy w Biblii.

Jednak sama ciężka praca nie wystarczy, aby zdobyć to, co konieczne do życia. Potrzeba pomocy Bożej oraz współpracy człowieka z Bogiem, a nie tylko słońca, wody i dobrej gleby: „Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, który jest owocem ziemi i pracy rąk ludzkich” (z modlitwy przygotowania darów eucharystycznych). W tym religijnym znaczeniu obfitość chleba jest wyrazem błogosławieństwa Bożego, a jego niedostatek oznaką kary za grzech.

Znakiem przymierza z Bogiem było dwanaście chlebów leżących w sanktuarium na specjalnym stole i wymienianych w każdy szabat. Były one nazywane „chlebem oblicza”, ponieważ zawsze leżały przed obliczem Pana. Nie były one jednak pokarmem dla Boga. W religii Izraela było zakorzenione mocne przekonanie, że prawdziwy Bóg nie potrzebuje żadnych pokarmów. Chleb oblicza to symbol wspólnoty Boga z całym Izraelem, ze wszystkimi dwunastoma pokoleniami. Treścią tej wspólnoty jest życie pochodzące od Boga i udzielane narodowi wybranemu.

Do tej bogatej symboliki odwołują się liczne sceny biblijne: chleb jest składany w ofierze Melchizedeka, wyzwoleni z Egiptu zabierają niekwaszone chleby, a na pustyni karmią się pokarmem pochodzącym od Boga, prześladowany Eliasz jest nakarmiony przez anioła cudownym chlebem, Jezus rozmnaża kilka bochenków i dzieli je wśród tysięcy słuchaczy, w Ostatniej Wieczerzy bierze chleb i daje go uczniom jako swoje prawdziwe ciało.

(za: Gość Niedzielny Nr 32/2003)