Słownik biblijny

Hasła na literę „C”

Choroby

są przedstawiane ogólnie, dlatego często trudno bliżej określić ich rodzaj. Chociaż jedna z najdłuższych ksiąg Starego Testamentu jest całkowicie poświęcona historii cierpiącego człowieka, nie można dokładnie stwierdzić, na co on choruje. Szatan „uderza” Hioba „wrzodem złośliwym od stóp aż do wierzchu głowy” (Hi 2,7). W wypowiedziach chorego występują liczne aluzje do bolesnych objawów fizycznych i psychicznych ciężkiej choroby: „Strzały Boga tkwią we mnie, moja dusza truciznę ich pije, strach przed Bogiem na mnie naciera” (Hi 6,4). Na podstawie tego rodzaju opisów trudno przyporządkować objawom współczesne nazwy.

Określając bliżej schorzenia, autorzy biblijni ograniczają się do opisu tylko tego, co widoczne dla oczu. Często używane są pojęcia nieostre: „choroba”, „plaga”, „zaraza”, „słabość”, „dolegliwość”. W całym Piśmie Świętym najbardziej szczegółowy opis symptomów jakiejkolwiek choroby dotyczy schorzeń skóry (Kpł 13-14). W opisie chodzi o rozróżnienie między zwyczajnym wyrzutem skóry i grzybicą a rzeczywistym trądem. Celem diagnozy nie jest jednak leczenie trędowatego, lecz ogłoszenie go nieczystym i wyłączenie ze społeczności zdrowych.

W Starym Testamencie stan fizycznej i psychicznej doskonałości wiąże się z Bożym błogosławieństwem. W takim spojrzeniu brak wyjaśnień naturalnych. Podobnie nie szuka się naturalnych przyczyn chorób i urazów powodujących niepełnosprawności. Ten brak zainteresowania wyjaśnia, dlaczego nie można mówić o jakiejś specyficznej medycynie biblijnej. Metody lecznicze zależą od praktyk stosowanych na starożytnym Wschodzie. W leczeniu urazów stosuje się zwyczajne środki: złamane kończyny są unieruchamiane, stosowane są opatrunki i lekarstwa (Ez 30,21). W bezpłodności środkiem leczniczym jest mandragora (Rdz 30,14). W leczeniu ślepoty i innych chronicznych chorób stosowane są maści (Tb 2,10) lub wewnętrzne organy niektórych gatunków ryb (Tb 6,4).

(za: ks. Artur Malina, Gość Niedzielny Nr 41/2004)