Bo się zagłodzisz!

Garść uwag do czytań na XVIII niedzielę zwykłą roku B z cyklu „Biblijne konteksty”.

A jeśli nie? Jeśli brakuje tego ciągłego odnawiania w sobie nowego człowieka? Nikogo nie osądzając wystarczy się rozejrzeć w środowiskach katolików. Mamy mnóstwo takich, którzy deklarując wiarę jednocześnie w praktyce występują przeciwko niej. I nie chodzi wcale o tych słabo wierzących, lekceważących wiarę. Raczej o tych, którzy uważając się za wierzących zaangażowali się w inne sprawy. Np. w politykę. Z czasem wielu z nich, chyba nie zdając sobie z tego sprawy,  traci chrześcijańskie spojrzenie na świat. I za Ewangelię bierze coś, co na pewno nią nie jest.

Wydaje mi się jednak, że warto zwrócić tu uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, to ciągłe formowanie się nie może być wymówką, by nie podejmować żadnego apostolstwa. Już święty Paweł z sarkazmem pisał o kobietach, co to się uczą, ale nigdy się nie mogą nauczyć. To formowanie się chyba zawsze, od samego początku wiary, powinno iść w parze z apostolstwem. Choćby wobec swoich najbliższych czy rówieśników. To zwalnianie siebie czy innych z apostolstwa, bo nie jestem/jesteś uformowany i jeszcze się uczę/uczysz jest chyba jednym z większych błędów, jakie zdarza się Kościołowi popełnić. Dzieci i młodzież uczy to bierności lub, ewentualnie, traktowania wiary jedynie jako pewnej zabawy. I nie inaczej jest z dorosłymi wiernymi świeckimi, którzy zamiast tam gdzie mogą (w sprawach świeckich) brać sprawy w swoje ręce ciągle oglądają się na zawalonych różnorodną robotą kapłanów...

Po drugie... Formowanie zawsze powinno też jednak uwzględniać to, kogo się formuje. To znaczy trzeba mieć świadomość, że nawet te same, podstawowe  pytania inaczej trzeba zadawać człowiekowi, który o Jezusie nie słyszał albo dawno o Nim zapomniał, a inaczej temu, który od lat stara się żyć wiarą, ale któremu chcemy pewne podstawowe sprawy przypomnieć. Mówienie do człowieka od lat wierzącego tak, jakby był w sprawach wiary całkiem zielony, zwyczajnie irytuje. I wcale nie skłania do zadawania owych poważnych pytań...

To chyba najważniejsza praktyczna nauka płynąca z liturgii słowa tej niedzieli. Ale można też zwrócić uwagę na inne sprawy.

  • W odniesieniu do sceny ze Starego Testamentu... Warto zastanowić się, czy i nam praca w niedziele jest potrzebna. Wszystko to takie wykalkulowane: jak popracuję w niedzielę będzie więcej pieniędzy. A może jeśli idąc za wskazaniem Bożym odpuszczę, będzie ich jeszcze więcej?  Bóg nie nakarmi tych, którzy na przekór swoim lękom przestrzegają Jego przykazań?
     
  • W odniesieniu do drugiego czytania... Nowy człowiek? Paweł pisząc o zdeprawowaniu pogan (ten opuszczony w czytaniu fragment) jasno pokazuje, jakich postaw chrześcijanin powinien unikać: próżności w myśleniu, ciemnoty, niewiedzy, upartego trwania przy swoim wbrew nauczania Chrystusa argumentom, zagłuszania sumienia  czy ukrytych intencji....
     
  • W odniesieniu do Ewangelii... szukacie Mnie, bo jedliście chleb do sytości... Każdy chrześcijanin musi siebie pytać, jakie są jego motywy, dla których chodzi za Jezusem. Jeśli to tylko sposób na łatwe życie....
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama