Refleksja na dziś

Sobota 3 marca 2012

Czytania » Dar bliźniego

Będę Cię wysławiał prawym sercem, gdy nauczę się Twych sprawiedliwych wyroków Ps 119,7

Dlaczego jednych lubimy bardziej, innych mniej? Bywa, że uprzedzamy się do ludzi bez wyraźnego powodu. W przypadku, gdy ktoś nas skrzywdził, zranił, znamy przyczynę naszej niechęci. Dlaczego jednak nastawiamy się negatywnie w sytuacjach zupełnie nieuzasadnionych? Wtedy problem tkwi w nas samych. Być może w naszych oczekiwaniach, by inni postępowali, dokonywali wyborów, zgodnych z naszymi zapatrywaniami. By myśleli i czynili tak, jak my byśmy chcieli. A może wydaje się nam, że znamy czyjeś motywacje i wiemy, dlaczego tak, a nie inaczej postępuje. Oskarżamy o złe intencje. Nie próbujemy wyjaśniać, pytać, rozmawiać, tylko coraz bardziej nastawiamy się krytycznie i tak naprawdę nie wiemy dlaczego. Sami z siebie, tak z dnia na dzień, nie zmienimy swojego nastawienia. Możemy jednak takie sytuacje ogarniać modlitwą, prosić, by Bóg przemieniał nasze niewłaściwe postrzeganie, odebrał naszą niechęć.

Pan Bóg stawia na mojej drodze różnych ludzi. Te kontakty obnażają często prawdę o mnie samej. Najlepiej mogę ją poznać w trudnych relacjach. Tych, które nie przynoszą radości i zadowolenia, bo wtedy dopiero mogę zobaczyć co dobrego, a co złego jest we mnie. Niestety, zbyt często marnuję dar bliźniego. Czego oczekuję od drugiego człowieka? Zrozumienia, miłości, przyjaźni, zainteresowania sobą, wyróżnienia, jedyności, zachwytu? Bo jeśli tak, to zawsze odczuwać będę niedosyt. Każdy kontakt z drugim człowiekiem, który nie ziści moich pragnień będzie nieudany i zmarnowany. Będzie rodził rozczarowanie i obwinianie. Ale Bóg nie zostawia mnie w mojej słabości samej, chce mi pomagać. Wystarczy Go zaprosić do każdej trudnej relacji. By pomógł mi ją dobrze przeżywać. Bym uczyła się miłowania drugiego człowieka. Tego, którego nie lubię, tego, który mnie skrzywdził, tego, który mnie nie lubi, nie spełnia moich oczekiwań.

 

Odpowiadam na słowo:

Pomodlę się za tych, których ranię, osądzam, krzywdzę oskarżeniami, pomówieniami. Ofiaruję za nich jakiś uczynek miłosierdzia.

Co mówi Duch...

Chociaż członkowie stanu duchownego mogą czasem zajmować się sprawami świeckimi, wykonując nawet świeckie zawody, to z tytułu swego wyjątkowego powołania w sposób szczególny przeznaczeni są do świętego posługiwania. Zakonnicy zaś przez swój sposób życia dają wspaniałe i zaszczytne świadectwo, że świat nie może przemienić się i ofiarować Bogu bez ducha ewangelicznych błogosławieństw. Zadaniem ludzi świeckich, z tytułu właściwego im powołania, jest szukanie królestwa Bożego przez zajmowanie się sprawami świeckimi i kierowanie nimi po myśli Bożej. Konstytucja Dogmatyczna o Kościele Lumen Gentium, 31)

 

Czytania mszalne rozważa Aleksandra Kozak

frgiovanni Wspólnota Miłości Ukrzyżowanej - Miłość nieprzyjaciół.

Przeczytaj komentarze | 6 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

1 Estera 04.03.2012 17:47

@ kratka

podejmujemy się z wiara ,że Pan będzie współdziałał z nami dla naszego dobra.

Problem zachodzi, czy to co mamy podjąć jest w Bożej woli. Różnie to jest. Czasem sobie coś wymyślimy, chcemy nawet czynić dzieła dla Boga , a okazuje się po owocach, że nie było to Jego pragnieniem w nas.

Na ile masz siły , to działaj, jeśli nie masz siły to uczyń małe dobro, ale uczyń. Od zła należy się odwrócić.
0 kratka 04.03.2012 13:34
a odpowiedzialność za bardziej bezbronnego?...
1 salcia 04.03.2012 00:08
kłótnie, pretensje, żale wobec drugiego człowieka często biorą się z tego, że ktoś postępuje niezgodnie z naszymi oczekiwaniami, i to o takie oczekiwania chodzi...

problem w tym, że zbyt często sobie tego, że mamy oczekiwania wobec innych, najzwyczajniej nie uświadamiamy...
1 Estera 03.03.2012 22:15

Jeśli, drugi ma świadomość niepewności twoich, słabości, wtedy może być ..brzemiona jedni drugich noście.

Potrzeba tu tylko miłości.

wszystkie komentarze >