Refleksja na dziś

Piątek 29 listopada 2013

Czytania » Cztery królestwa a Król

Wczytuję się w wizję Daniela i jego wytłumaczenie. Cztery królestwa, które nastąpią przed początkiem władzy Przedwiecznego zostaną pokonane. Wprawdzie przez jakiś czas będą trwały, ale dla poddanych prawdziwego Króla nie będą już zagrożeniem. To odniesienie do wydarzeń historycznych tamtej epoki. Ale ja czytam je dziś w kluczu apokaliptycznym; odnoszę je do tego, co widzę tu i teraz.

Sporo dziś takich królestw, które rządzą się prawami dalekimi od praw Bożych.  Wydają się mocne, zdolne narzucić światu swoją władzę, ale sąd nad nimi już się odbył. Tyle że „ustalono okres trwania ich życia co do czasu i godziny”. Więc może się wydawać, że w tej grze jeszcze się liczą. Ale one już przegrały. Przegrały zanim powstały.

Dlatego ze spokojem patrzę na kłopoty, w jakie wpadają dziś chrześcijanie. Prześladują nas? Znikniemy ze świata? Zbudują nowy ład bez nas? Zatopi nas islam? Przecież sąd już się odbył. Na krzyżu Chrystusa. On już podszedł do Przedwiecznego. Już „powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską” i już , służą Mu „wszystkie narody, ludy i języki”. Wierzę, że „panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

Modlitwa

Słuchałem kiedyś o wiośnie Kościoła. Miałem nadzieję, że ja i inni faktycznie zmienimy świat. Po latach już nie jestem tego taki pewien. Czy świat dziś jest lepszy niż 30 lat temu? Nie wiem. Nie wiem też czy jest gorszy. Nie mam, Boże, Twojej perspektywy i nie widzę spraw tak dobrze.  Dlatego czasem się zniechęcam i marudzę. Ale wierzę. Wierzę, że Twoje jest Królestwo i Potęga i Chwała na wieki. Choć może mi się wydawać, że wszystko idzie nie tak, Ty wszystko doprowadzisz do szczęśliwej wieczności. Nawet jeśli przyjdzie ponieść serie bolesnych porażek. Dlatego nie poddaję się pesymizmowi. I o przyszłość jestem spokojny. Znam przecież wynik tej rozgrywki…. To jak z chmurami. Czasem wydaje się, że zejdą na ziemie i zaduszą wszystko wilgocią. Ponuro i smutno.  Wystarczy jednak niewielki podmuch wiatru i wraca słońce. A świat wydaje się zupełnie inny...