Refleksja na dziś

Wtorek 26 listopada 2013

Czytania » Sen o obalonych królestwach

Dziwny posąg. Głowa ze złota, piersi i ramiona ze srebra, brzuch i biodra z miedzi, golenie z żelaza, a stopy... Stopy częściowo z żelaza, częściowo z gliny. Kruche połączenie. Wystarczy że niewidzialna ręka - jak w śnie Nabuchodonozora - pchnie kamień i ugodzi w te stopy. Cały posąg się przewróci i połamie...

Jak pokazuje historia, każde ziemskie królestwo, każde państwo, choćby nie wiadomo jak wydawało się mocne, ma już w sobie zalążek zagłady. Wystarczy że Bóg pchnie kamień. Po bolesnej agonii wojny albo i bez jednego wystrzału, rozsypie się jak domek z kart. Tylko jedno królestwo przetrwa. To, które już dziś jest obecne wśród nas, ale które w pełni objawi się przy końcu czasów. Królestwo Boże.

Warto już dziś, porzucając troski o ziemskie kariery, zostać jego sługą...

Modlitwa

Też czasem, Panie Boże, próbuję tu na ziemi budować swoje królestwa. Dobrze się urządzić, dobrze ustawić. Tak by zabezpieczyć sobie przyszłość. Zapominam, że wszystko i tak ostatecznie zależy od Ciebie. Że nie ma takiej stabilizacji, której by nie można zburzyć jednym kamyczkiem. Tylko Ty dajesz gwarancję trwałości. Na wieczność...