Refleksja na dziś

Sobota 10 lipca 2010

Czytania » Widzialne znaki

„Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”. Czytam katolicki portal – czy to wystarczy, czy to jest już znak mojej przynależności, owo przyznanie się? Który z tych codziennych znaków wyznawanej wiary wystarczy? Wieczorny pacierz? Przyjście na mszę ślubną? Szacunek okazany innym?

Może to źle postawione pytania – może przyznanie się do Jezusa nie jest rodzajem jednorazowej składki (czymś co trzeba zrobić, by...), ani nie jest nawet tym nieuchwytnym „czymś”, po którym akceptują nas w jakimś towarzystwie, czymś, co sprawia, że do niego pasujemy. Może akcent pada tu raczej na owo „przed ludźmi”, na to, że nie żyjemy w próżni, że nie jesteśmy zbawiani sami. Przecież jeśli ktoś robi coś w naszej obecności, musimy się jakoś wobec tego określić – milcząco zaaprobować, skomentować, udać, że nie widzimy, zapytać o sens. Tak jak ludzie jakoś określają się wobec wyznawanej przez nas wiary – jeśli wiedzą o niej, widzą ją. Na tym polega nasze podobieństwo do Jezusa – On też swoją miłość do Ojca pokazał wśród nas, nam ją pokazał. To Jego mamy naśladować.

 

Czytania mszalne rozważa Katarzyna Solecka

Sobota 14. tygodnia zwykłego