Refleksja na dziś

Poniedziałek 17 października 2016

Czytania » Skarby

Czasem pojawia się pragnienie, by Bóg czytelnie i wyraźnie stanął po mojej stronie – przeciwko bliźniemu, który był wobec mnie nieuczciwy, który mnie skrzywdził i swoim postępowaniem doprowadził do tego, że żyje mi się gorzej, trudniej.

Jesteśmy chciwi Bożego błogosławieństwa, którego przejawem może być bogactwo czy dobre życie, bez zmartwień i cierpień. Ewentualnie zgadzamy się na takie drobne, małe trudności, z którymi sami sobie poradzimy.

Bogactwo, dobrobyt stają się niebezpieczne wtedy, gdy dają człowiekowi poczucie bycia niezależnym od innych. Niezależnym od Stwórcy. Pozwalają na spełnianie zachcianek, podczas gdy bieda czy niedostatek weryfikuje wszystkie pragnienia i marzenia człowieka, okrawając je do podstawowych potrzeb. To ogromnie trudne: żyć w ograniczeniu.

Łatwo w życiu zapomnieć, że spełnianie zachcianek i nieuporządkowanych pragnień to życie według sposobu tego świata. To bycie „umarłymi na skutek waszych występków i grzechów”.

Przywrócenie do życia następuje dopiero wtedy, gdy człowiek uzna, że wszyscy, także jego wrogowie, łaską są zbawieni, bez żadnych zasług ze strony jakiegokolwiek człowieka. Dlatego mamy żyć nie po to, by delektować się bogactwem, by spełniać swoje zachcianki, ale by pełnić dobre czyny, które Bóg przygotował każdemu człowiekowi, zanim się narodził.

Naprawdę jestem własnością Boga – moje życie i jego wartość, moja godność jako człowieka nie zależy od żadnego czynnika zewnętrznego: ani od urody, ani od wykształcenia, ani od pieniędzy.

Jestem skarbem Boga i dlatego Jego serce jest przy mnie.

„Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6,21).

Czytania mszalne rozważa Elżbieta Krzewińska